You're not a whore if it's charity i chłopcy z wąsami
2010-11-17 22:56:38
Pamiętacie jak na początku października co trzecia koleżanka na fejsbukowym profilu wypisywała pierdoły w rodzaju "lubię na podłodze", "przy biurku", "na stole w jadalni", a wy nie ogarnialiście, że chodzi o walkę z rakiem? Ja też pamiętam. Niestety błyskotliwa akcja pozostawiła w moim mózgu wyraźny ślad pamięciowy w zakładce: granie w badmintona pod wiatry i ogólnie wysiłek fizyczny, traumy, otchłanie, urojenia. I wciąż się tam gnieździ.
Być może jestem szowinistą i antypolakiem, ale zawsze uważałem, że znacznie skuteczniej z poważnymi problemami walczy się przy wykorzystaniu realnych środków, a nie potęgą sugestii. Dlatego całym sercem wspomagam, genialną żeńską inicjatywę Mustache Day organizowaną z okazji już słabszej akcji Movember (tutaj więcej szczegółów, ale wystarczy jak napiszę, że panowie chcą walczyć z rakiem za pomocą wąsów. A zapał mają taki, że chciałoby się zacytować Monotonix i zawiesić na sztandarach hasło: moustache revolution!). Co do samego Mustache Day, który wypada dziś, znaczy 18 listopada, to afera jest o to, że wszystkie panie w ramach charytatywy powinny przespać się z jakimś panem z wąsami lub choćby konkretnym meszkiem.
Coś pięknego, liczę, że w czwartkowej wyborczej poza DF znajdę też jakiś duży dodatek o Mustache Day w ramach reanimacji akcji "Leczyć po ludzku".
Tym niemniej sam zacząłem się zastanawiać - co ja mogę zrobić by walczyć z rakiem? Wąsów nie zapuszczę, bo będę wyglądał jak roześmiany lump z Psychocukru. Nie prześpię się też z kolesiem z wąsami, bo mój tata miał raz wąsy i jakoś panowie to nie dokońca mój typ. Puszczam więc nowinę w świat.
Przy okazji pytam jaki jest wpływ wąsów na nasze życie? Stalin i Hitler mieli wąsy! Byli tyranami, bo mieli problemy z zarostem? Žižek powiedział kiedyś, że dobry filozof musi mieć wąsy, a najlepiej jak będzie miał brodę w nieładzie. No bo co to za filozof, który zamiast rozmyślać nad sensem wszystkiego, całe godziny spędza przycinając zarost? A czy słowa Słoweńca mają jakieś przełożenie na muzykę? Kto miał/ma najfajniejsze wąsy w szłobiznesie? Ja nie wiem, ale mam kilka typów.

Nick Cave miał zajebisty wąs, ale się go pozbył, choć plotka jest też taka, że druga połówka mu go zgoliła jak spał (coś jak Samson i Dalila - czujecie klimat?). W każdym razie Cave miał wąsy na pewno w latach 2005 - 2009 i na pewno teraz nie ma. Był to kiedyś ponoć zajebisty chwyt pijarowski, bo przydawał mu image'u, brudnego i dzikiego dekadenty. I chyba się sprawdzało, bo Cave'a zaproszono nawet raz by zasiadł w jury World Beard and Moustache Championships 2007. Pytanie jaką w Grindermanie rolę pełni broda Warrena Ellisa? Jaki image ma zbudować? Dziadka mroza? Oazowego opiekuna? Bełkoczącego szaleńcy?

Lemmy też ma spoko wąsy. Wygląda w nich trochę jak rumuński książę, ale bardziej chyba jak harleyowiec i fan sado maso w jednym.

Tym drugim na pewno jest wąsacz z Village People. To do tych panów, którzy uważają, że dobry wąs doda im męskości.

Najlepsze wąsy ever miał chyba jednak Freddy...

...albo Zappa

Choć Beatlesów była czwórka i każdy miał wąsy...
Zgubiłem po drodze puentę, ale chyba chodziło mi o to, że w muzyce wąsy nie znają gatunku i nie trzymają się konkretnych styli. Podobnie rak...
ps: na wierzchu dzisiejszej Wyborczej Komorowski i jego wąsy. To nie może być przypadek...

Skomentuj