2012-01-19 21:15:55
Już 21.01.2011 roku rusza druga odsłona Warm-up, którego założeniem jest prezentacja głównie młodych, ambitnych polskich zespołów, szczególnie tych z Lublina i okolic. Najlepsza grupa z zaprezentowanych podczas całego cyklu zagra na festiwalu Electric Nights 2012.
Na początek kilka słów o tym, co się działo podczas poprzedniej edycji. Byłem na trzech koncertach. Trzeba pochwalić organizatorów dobrze zorientowanych w polskiej scenie muzyki alternatywnej, za dobór wykonawców na poszczególne eventy.
01 marca 2011 r. grali Pornohagen i wytypowany później przez publiczność do występu na festiwalu – Fonovel. Zespół przyjechał do Lublina tuż po premierze swojej debiutanckiej płyty „Good Vibe”, którą uważam za jedną z najlepszych wśród wydanych w minionym roku.

Pod względem muzycznym podczas każdego z wieczorów było OK. Można przyczepić się do innych rzeczy. Po pierwszym Warm-upie pisałem: „Jeżeli organizacja się nie zmieni, to i w tym roku na Electric Nights Chatka będzie znowu świecić pustkami. Poza internetem prawie żadnej reklamy. Po co pisać na plakacie, że start o 20.00. O tej godzinie zespół nie miał nawet rozstawionej perkusji. Przy wejściu chamski ochroniarz. Przyjechałem specjalnie na koncert spoza Lublina. To był ostatni raz. Już szybciej pojadę do Katowic na OFF-Club. Nie umiecie wypromować tej inicjatywy nawet na Lubelszczyźnie”. Na szczęście złość szybko mi przeszła. Poza tym lokal Disco Fever to chyba nie było najlepsze miejsce dla tego typu przedsięwzięcia. Nazwa kojarzy się raczej z dyskoteką niż z muzyką alternatywną. Dlatego z ulgą przyjąłem wiadomość, iż tegoroczna klubowa odsłona festiwalu będzie gościć w Opium Scenie. Uśmiech na twarzy pojawił się gdy dowiedziałem się kto zagra w styczniu.
Więcej czytaj na blogu BRZYDKIE SŁOWO NA K.
2012-01-07 17:41:09
26 listopada 2011 r. w Sali Sejmikowej Urzędu Miasta Krasnystaw dbył się koncert Projektu Grzegorza Rogali. Był on częścią “PGR & Zilberman – trio Tour” promującego wydaną w tym roku płytę “Enthuzjazzm". Projekt wystąpił na zaproszenie Krasnostawskiego Domu Kultury.
Grzegorz Rogala to absolwent berlińskiego Jazz Institut, student Berklee, współzałożyciel zespołu Kattorna, należy do czołówki młodych puzonistów na naszym kontynencie. Swój nowy muzyczny projekt zrealizował z koleżanką ze studiów, izraelską saksofonistką - Sagit Zilberman.
Zespół cieszy się patronatem Jazz Forum, Ambasady Izraela, i Muzeum Historii Żydów Polskich. P.G.R. koncertował miedzy innymi w Polskim Parlamencie, Na Festiwalu Jazz w Ruinach w Gliwicach, Festiwalu Muzyki Klezmerskiej w Kazimierzu Dolnym, Festiwalu Kultury Chrzescijańskiej i Letniej Akademii Jazzu w Łodzi.
Płyta zespołu to połączenie folkloru, muzyki klezmerskiej i jazzu. Oprócz wspomnianej dwójki na albumie zagrali wybitni jazowi muzycy młodego pokelenia Łukasz Borowiecki i Michał Bryndal.
Efekt ich spotkania to eklektyczna mikstura żydowskiej, polskiej i amerykańskiej muzyki nad, którą unosi się duch słynnego Johna Zorna. Usłyszymy tu swojskie mazurki jak i zorientalizowane standardy. Możemy dać się ponieść argentyńskim namiętnościom czy kubańskiemu clave.

Wyrobić opinię na temat „Enthuzjazzmu”mogli sobie również mieszkańcy Krasnegostawu. Artyści wystąpili u nas tuż przed rozpoczęciem swojej czwartej trasy koncertowej zaplanowanej na grudzień. Koncert rozpoczął się o godz. 19.15. Na sali wyłączając organizatorów było 19 [sic!] osób. Nie zrażeni niską frekwencją muzycy, wykonali przede wszystkim utwory z płyty m.in.: "Majazzur", "Abidan", czy skomponowany przez Johna Zorna – "Hekhal". Grając niewiarygodnie precyzyjnie, a jednocześnie z wielką swobodą i wyobraźnią zachwycili krasnostawską publiczność. Do tego stopnia, że po planowanym zakończeniu koncertu zostali wywołani, aby zagrać jeszcze jeden utwór. Było to autorska kompozycja Grzegorza dedykowana żonie – Basi. W niewielę ponad godzinę trio stworzyło niesamowity nastrój. Zapraszając nas w muzczną podróż niemal po całym świecie. W ich utworach mogliśmy usłyszecie odniesienia do izraelskiej, czy nawet kubańskiej kultury i historii. Dopełnieniem występu były słowne wypowiedzi Rogali, kórymi wprowadzał widownię w świat muzyki zawartej na "Enthuzjazzmie".Przekonywał, że każdy z utworów ma tu swoją własną historię Na potwierdzenie tej tezy trio przedstawiło m.in.jazzowy obraz rewolucji Fidela Castro. Udało im się nawet namówić zgromadzonych do klaskania w rytm kompozycji "Cuban Raport".
Chociaż wydawać by się mogło, że połączenie polskiegiego i żydowskiego folkloru nie jest niczym odkrywczym, w wykonaniu PGR dało bardzo interesujące rezultaty. To był ich jeden z pierwszych występów w takim składzie.W tak krótkim czasie wypracowali swój własny niepowtarzalny styl, w którym słychać dużo przestrzeni i indywidualnych improwizacji.
Zespół zaprezentował muzykę trudną, jednak dzięki pasji wykonawców, umiejętnemu budowaniu napięcia, nielicznym widzom udzieliło się wzruszenie. Na zakończenie cała trójka podpisywała płyty i odpowiadała na pytania wyraźnie urzeczonej występem publiczności. Trzeba dodać, że była to druga wizyta Grzegorza Rogali w Krasnymstawie. Wcześniej grał u nas we wrześniu ubiegłego roku.

Zbierając informacje o zespole natknąłem się w interneicie na zdanie, które pozwoliłem sobie zaadoptować na potrzeby tego tekstu. (Brzmi ono tak) W sobotę Krasnystaw otarł się o prawdziwą sztukę. Szkoda tylko, że znowu zobaczyło to tak mało osób.
Projekt Grzegorza Rogali występuje obecnie w składzie S. Zilberman – saksofon, R.Sarnecki – gitara, G. Rogala – puzon.
WIĘCEJ NA BLOGU BRZYDKIE SŁOWO NA K !
2012-01-01 20:40:13
Od momentu, gdy zobaczyłem w line-upie LUBLINJAZZ.PL/JESIEŃ nazwę Niechęć, wiedziałem, że będę uczestniczył tym wydarzeniu.
Odpuściłem sobie sobotni koncert MA-DO, ale już w niedzielę nie mogło mnie zabraknąć. Drugi dzień festiwalu należał do warszawskiego multiinstrumentalisty i kompozytora – Macieja Tryfonidisa Bielawskiego. Maciek przyjechał do Lublina już o godzinie 14:00, żeby wraz ze swoim zespołem poprowadzić warsztaty z młodzieżą uczęszczającą do Szkoły Muzycznej im. Karola Lipińskiego. Była to zapowiedź tego, co miało znaleźć swój finał jeszcze tego samego dnia wieczorem. Efekt kilkugodzinnych zajęć mieliśmy poznać na zakończenie występu kwartetu. Nie była to pierwsza wizyta Trifonidisa w Lublinie w ramach Jazz Festiwalu. We wrześniu ubiegłego roku zagrał on na Jazzowej Jesieni z Free Orchestra.
Podczas obecnej edycji mogliśmy posłuchać najnowszego projektu Trifonidisa - „Illuminations „Quartet. Sala wypełniona publicznością, składającą się przede wszystkim z rodziny i znajomych wychowanków, biorących udział w warsztatach, początkowo nie współdzieliła emocji, które starali się przekazać ze sceny muzycy. Oprócz braw na koniec, jedynie raz podczas koncertu mogliśmy usłyszeć nieśmiały aplauz. Mogło to być spowodowane brakiem wyraźnych przerw między utworami. Ostatecznie okazało się, że był to celowy zabieg artystów chcących przedstawić swoją twórczość jako zwartą całość, wymagającą od słuchaczy uwagi i skupienia.
Więcej czytaj na blogu BRZYDKIE SŁOWO NA K.
2011-12-29 22:58:48
17 listopada już po raz piąty rozpoczęły się w Lublinie „Zaduszki Jazzowe„. Na początek w klubie Czarny Tulipan zagrał Piotr Schmidt ze swoim Electric Group. Drugiego dnia impreza przeniosła się do Bazyliki o.o. Dominikanów.
O 19.40 swój występ rozpoczął Atom String Quartet. Są trzecim na świecie, a pierwszym w Polsce kwartetem smyczkowym grającym jazz. Tworzą go muzycy, którzy na co dzień prowadzą własne zespoły i występują z takimi artystami jak Aga Zaryan czy Janusz Olejniczak. Koncert zaczęli od „Fugato & Allegrina”. Autorskiej kompozycji, która otwiera również jak dotąd ich jedyny album „Fade In„. Publiczność, która wypełniła bazylikę do tego stopnia, że nie było gdzie usiąść, powitała ich owacyjnie. Następnie wybrzmiał mój ulubiony utwór z albumu - na wpół klasyczny „To Late”. W dalszej części koncertu usłyszeliśmy kompozycje wszystkich członków zespołu. Były efektowne improwizacje, schizofreniczne solówki, bogate brzmienie i gromkie oklaski po każdym utworze.
[cała relacja do przeczytania na blogu BRZYDKIE SŁOWO NA K, TU]