po śmierci pierwszego odstawiłem psy. no dawno temu, jak ściągałem te płytki YaHoWhy to na taki opis trafiłem i tak zapamiętałem. jak znajdę źródło to wkleję.
w ogóle z tego co pamiętam to kiedyś namiętnie słuchałem father yod i innych wcieleń jehowy. bardzo to ładne było.
a jak redaktór Lisiecki już trafił na sector2814, to niech tam chwile zostanie - tyle dobra (zła), że głowa mała. na początek wyszperaj tam sobie zacną płytkę Harry Pussy - "In an Emergency You Can Shit on a Puerto Rican Whore". To dobry początek na nowe życie.
Po drugie, Thee Temple of Psychick Youth traktowałbym jako ruch kontrkulturowy bardziej niż sektę. Może dlatego, że moja uwaga jest skierowana raczej na to, co oni tam artystycznie proponowali (nieodlegle od no wave, jeśli chodzi o muzykę, szokującą estetykę i ekstremalne happeningi) niż na uprawianie magii. Powstanie Psychick TV było wtórne wobec stowarzyszenia - zespół miał być jego tubą propagandową. Moje zainteresowanie osobą Genesis P-Orridge'a dawno minęło, ale w głowie zostały mi takie różne śmieszne, zasłyszane rzeczy, które nadawałyby się zarówno do felietonu o szokowaniu i horrorach (od logo z puszek z cyklonem B na kaleczeniu genitaliów na scenie skończywszy), jak i o transpłciowości - pomijając sceniczny transwestytyzm, Genesis i jego kochanek (R.I.P.) zafundowali sobie wspólnie szereg operacji plastycznych, dzięki którym mieli stać się identycznymi, "płciowo obojętnymi" istotami.
Błyskotliwość, kreatywność, ale nie poparta talentem do tworzenia konsekwentnie ciekawych rzeczy na gruncie muzyki (będącej jednym z wielu mediów; wielu muzyków związanych z TOPY pewnie nie uważało się za muzyków, ale po prostu twórców) sprawia, że za prawdziwie utalentowanych ludzi w tym gronie uważam jedynie panów z Coila. Pozostałych można obadać, bo to otwiera głowę, ale trudno związać się z tą muzyką na dłużej.
No wpis skrotowy byl, stad uproszczenia. A o Gena to mnie i szef pytal, czemu go nie dalem. A nie dalem, bo to temat na zupelnie oddzielny wpis. Jakby go nie oceniac, to przy nim jest o czym pisac. Kiedys sie doczeka. A Lady Jaye z bliska (i bardzo bliska ;)) wcale nei byla az tak pandroginiczna. Wiem, co mowie :P
Skomentuj